Czujność w Intrenecie jest na wagę złota. Widzisz literówkę w poprzednim zdaniu? Potocznie określilibyśmy ją „czeskim błędem”, czyli przypadkową zamianą miejsc dwóch sąsiadujących ze sobą znaków w tekście. Jeśli jednak podobny błąd w adresie internetowym nie jest przypadkiem, a celowym działaniem przestępcy, mamy do czynienia z typosquattingiem. W tym tekście podajemy przykłady typosquattingu i tłumaczymy, jak skutecznie chronić się przed nim.
Co to jest typosquatting?
Słowo typosquatting to zbitka angielskich wyrazów „typo”, czyli literówka albo błąd drukarski oraz „squatting”, które oznacza mieszkanie na dziko — zajęcie terenu lub opuszczonego budynku, którego nie jest się właścicielem. Odnosząc to tłumaczenie do przestrzeni cyfrowej, należy je rozumieć jako przechwytywanie adresów internetowych, które do złudzenia przypominają nazwy popularnych serwisów: banków, sklepów, portali społecznościowych, instytucji itd.
Celem tego działania jest wykorzystanie nieuwagi użytkownika i kradzież danych osobowych. Oszust liczy na to, że wpisując adres strony w pośpiechu lub z pamięci, pomylisz się o jedną literę lub znak. Wtedy zamiast na oficjalną witrynę, trafisz na jej bliźniaczą kopię. Jest ona zaprojektowana tak, by wzbudzić Twoje zaufanie i byś nie podejrzewając oszustwa, podał poufne informacje.
Na celowniku przestępców jest szczególnie zdobycie hasła do banku, kodów do płatności, loginów i haseł do poczty elektronicznej albo portali społecznościowych.
Jak wygląda typosquatting w praktyce?
Typosquatting bazuje na drobnych literówkach, trudnych do wychwycenia na pierwszy rzut oka. Ma on swoje korzenie w nauce: oszuści wykorzystują zjawisko typoglycemii — mechanizmu, dzięki któremu ludzki mózg rozpoznaje wyrazy po ich ogólnym kształcie (pierwszej i ostatniej literze), automatycznie ignorując drobne błędy w środku słowa.
Najczęściej stosowane błędy w adresach stron stworzonych przez oszustów to:
- zamiana sąsiadujących liter: faecbook.com, amzaon.pl, googlw.com,
- podobieństwo znaków: toyq.net.pl, nbank.pl,
- pominięcie litery: gogle.com, facebok.com,
- dodanie dodatkowej litery: youtubea.com, gooogle.com,
- błędy ortograficzne: np. homikuj.pl, chotels.com.
Uwaga! Nigdy nie wpisuj tych błędnych adresów w przeglądarce w celach testowych – mogą one prowadzić do aktywnych stron wyłudzających dane.
Jeśli dodać do tego, że nie tylko domena internetowa jest łudząco podobna do oryginału, ale też szata graficzna strony — kolory, logo i układ treści — to o wpadnięcie w pułapkę zastawioną przez oszusta nietrudno.
Dlaczego typosquatting jest niebezpieczny?
Gdy na fałszywej stronie np. banku wpisujesz swój login i hasło, dane nie trafiają do bezpiecznych systemów instytucji finansowej, gdzie masz konto. Zamiast tego specjalny skrypt lub mechanizm przechwytujący dane, czyli mały program ukryty w kodzie strony, natychmiast przesyła je na serwer kontrolowany przez hakera. Dzieje się to w ułamku sekundy, często zanim zdążysz kliknąć przycisk „Zaloguj”.
Tym sposobem Twoje dane trafiają w posiadanie osoby trzeciej. Od tego momentu jeśli nie masz włączonej dwuetapowej autoryzacji, nic nie stoi na przeszkodzie, by cyberprzestępca zalogował się na Twoje prawdziwe konto i ukradł z niego pieniądze. Ma także wszystkie dane potrzebne do zaciągnięcia pożyczki na Twoje nazwisko.
Jeśli zalogujesz się do fałszywego portalu społecznościowego albo sklepu internetowego, konsekwencje mogą być równie bolesne. Złodziej danych przejmie Twoją cyfrową tożsamość. Być może zacznie wysyłać prośby o pożyczki do Twoich znajomych (metoda „na Blika”) lub wykorzysta dostęp do prywatnych zdjęć i dokumentów, by Cię szantażować. Oszust może też robić zakupy na Twoje konto.
Jak nie dać się złapać na typosquatting?
Aby uniknąć kradzieży danych wynikającej z błędu w adresie, stosuj poniższe zasady:
- korzystaj z zakładek („Ulubionych”) z zapisanymi najczęściej odwiedzanymi stronami: zapisz strony banku, poczty czy serwisów społecznościowych w zakładkach swojej przeglądarki; dzięki temu nie musisz wpisywać adresu ręcznie;
- weryfikuj pasek adresu: po wpisaniu adresu URL dokładnie sprawdź jego poprawność;
- korzystaj z pakietu Bezpieczny Internet od TOYA: nawet jeśli doskonale znasz zasady bezpiecznego korzystania z sieci, może zdarzyć Ci się chwila nieuwagi. W takich sytuacjach dobrze mieć wsparcie technologii, która czuwa nad Twoim bezpieczeństwem. Pakiet Bezpieczny Internet od TOYA ma funkcje bezpiecznego wyszukiwania, ochrony prywatności, przeglądania oraz ochronę przed wirusami i szkodliwym oprogramowaniem.
Więcej na temat pakietu Bezpieczny Internet przeczytasz tutaj: https://toya.net.pl/bezpieczny-internet.
FAQ — najczęściej zadawane pytania
Co to jest typosquatting?
To rodzaj oszustwa internetowego. Polega na rejestrowaniu adresów stron internetowych łudząco podobnych do nazw znanych serwisów. W kodzie takiej strony ukryte jest oprogramowanie, które rejestruje wpisane dane, np. loginy i hasła do bankowości.
Czy rejestrowanie domeny podszywającej się pod znany serwis jest oszustwem?
Rejestrowanie domeny, która ma udawać inny serwis, to forma cyberprzestępstwa. W polskim prawie jest to uznawane za oszustwo i czyn nieuczciwej konkurencji.
Kto może korzystać z ochrony zapewnianej przez pakiet Bezpieczny Internet od TOYA?
Do korzystania z pakietu Bezpieczny Internet uprawnieni są:
- wszyscy nowi i obecni Abonenci korzystający z dowolnej usługi TOYA,
- obecni Abonenci korzystający z pakietu „Bezpieczny Internet”.