Menu główne

Wiedźmin

Wiedźmin

Powrót
Ocena
  • Reżyseria: Marek Brodzki
  • Produkcja: Polska
  • Czas trwania: 130 min.
  • Data premiery: 09-11-2001
  • Rok produkcji: 2001
  • Dystrybutor: Vision
  • Gatunek: Sci-Fi

Streszczenie

„Wiedźmin" to film o bohaterze łączącym cechy romantycznego rycerza i samotnego samuraja bezwzględnie likwidującego zło. Kim jest Wiedźmin? Przez skomplikowany proces przemian i mutacji został przygotowany do zabijania potworów zagrażających ludziom. Potworów powodowanych bądź żądzą zabijania, bądź czyjąś chorobliwą wolą lub magią. Jego przeciwnicy to wilkołaki, strzygi, wampiry, bazyliszki i inne stwory. Honorowy kodeks wiedźmiński zabrania mu polować na smoki, jednorożce i innych przedstawicieli ginących gatunków. Oczywiście nie powinien zabijać ludzi. Ale w tym dziwnym świecie to właśnie ludzie okazują się być największymi i najbardziej bezlitosnymi potworami. Geralt nie pozostaje obojętny na krzywdy, które pozbawieni tolerancji ludzie wyrządzają innym, w tym również przedstawicielom innych ras czy gatunków. Mutacje i przemiany, którym został poddany w dzieciństwie okazały się niedoskonałe. Zamiast bezdusznej i nieludzkiej maszyny do zabijania potworów Geralt okazuje się być człowiekiem, który jak ludzie czuje, cierpi i potrafi kochać. A przy tym posiada wszystkie nadnaturalne zdolności właściwe jego profesji. Jest to przyczyna jego wewnętrznego konfliktu, ponieważ cech wiedźminów nie akceptuje go, gdyż jest dla nich zbyt ludzki, a z kolei ludzie boją się go, bo dla nich jest przecież wiedźminem - zabójcą potworów. To wewnętrzne rozdarcie determinuje opowieść o nim. Geralt nie potrafi nie zareagować na wyrządzaną komuś krzywdę, być obojętnym na przemoc, okrucieństwo i nietolerancję. To co go wyróżnia i znajduje uznanie to prawość, prostota, przestrzeganie zasad, obrona słabych i pokrzywdzonych. Pomimo, że akcja filmu osadzona jest w czasach, w których można jeszcze spotkać smoki, wróżki i czarodziejów, w czasach gdzie elfy i krasnoludy walczą o prawo do życia na równi z ludźmi, problemy, z którymi się borykają nasi bohaterowie są tak samo aktualne jak dziś.


Nagrody i nominacje:

Orły 2002 r.:
- wygrana w kategorii: najlepsza muzyka (Grzegorz Ciechowski);
- nominacja w kategorii: najlepsza główna rola męska (Michał Żebrowski);
- nominacja w kategorii: najlepsza główna rola kobieca (Anna Dymna);
- nominacja w kategorii: najlepsze kostiumy (Małgorzata Stefaniak);
- nominacja w kategorii: najlepszy montaż (Wanda Zeman).

Złote Kaczki 2002 r.:
- nominacja w kategorii: najlepsza aktorka (Anna Dymna);
- nominacja w kategorii: najlepszy polski aktor (Michał Żebrowski).

Recenzje

Dodaj swoją recenzję
  • Dodany przez Edgar, 10-11-2001

    Probujac byc obiektywnym mimo wszystko muszę napisać iż jestem zawiedziony tą produkcją. Myślę iż tego typu filmy są faktycznie ciężkie do zrealizowania bo zawsze trzeba wybierać między zadowoleniem ogółu lub zagorzałych fanów, jednak w tym przypadku nie udało się ani jedno ani drugie ;(. Osoby które czytały sagę będą zawiedzione dość niekonsekwentnym pokazaniem postaci z pominięciem wątków istotnych a pokazaniem spraw które naprawdę można było sobie darować. Jak to określił jeden z moich przyjaciół "Zrobili z niego Conana" . Część postaci spłycono za bardzo przez co fani książek Pana Sapkowskiego będą rozczarowani. Z kolei ze strony osób które nie czytały sagi myślę , że rozczarowanie będzie jeszcze większe gdyż bez pomocy i ciągłego tłumaczenia pewnych faktów po prostu ciężko zrozumieć wszystkie zależności i co z czego się wzieło, już nie wspominając o odbiorze postaci takimi jak przedstawił to Pan Sapkowski w książce. Choćby sama scena z Borch'em Trzy Kawki który jeśli ktoś ma wątpliwości był smokiem a nie rozwalił go z impetem, już pomijając drobny szczegół że jeśli wybuch miał symbolizować przemianę to dwie towarzyszki Borcha nie powinny były w tym samym miejscu i czasie się pojawić bo możnaby pomyśleć ze to coś w rodzaju polskiego Power Rangers i w sile trojga zmieniają się w smoka. Oczywiście jeśli już ktoś załapał że wybuch smoka to jego przemiana. Hmm no i jeszcze taki drobny szczegół jak brak jakiegokolwiek wyjaśnienia dlaczego Wiedźmin ma czarne oczy i jest tak szybki podczas walki. OK to tyle czepiania się teraz ogólnie o realizacji filmu. Na początku ogląda się to jak taki skrót "w poprzenim odcinku" znany z oper mydlanych, poucinane sceny niezbyt jasno kreślące zarys postaci, a później co jakiś czas sceny z których nic nie wynika i pozostawiają niesmak bo odwracają uwagę od głównego wątku - na przykład scena kiedy Borch i Geralt drzemią w balii wody a dwie towarzyszki Gorcha wskakują do nich z piskiem. Już efektów specjalnych się nie będę czepiał bo może faktycznie to kwestia budżetu ale jeśli smok coś mówi to może warto to zrobić tak żeby możnabyło zrozumieć, albo chociaż dać napisy bo za diabła nie wiem co wymruczała bestia. Myślę że to jednak nie jest największą porażką filmu bo najgorsze jest to że w najmniejszym stopniu nie zachęca do przeczytania książki a wręcz do tego zniechęca. Aż strach pomyśleć co będzie po obejrzeniu serialu bo słyszałem że komiks to też niezła pomyłka.

  • Dodany przez Seamus McEeve, 10-11-2001

    Film płytki, bardzo rozczarowuje. Dla kogo kto książki nie czytał - całkowicie niezrozumiały. Dla fana Sapkowskiego - nieciekawy. Sceny kiepsko nakrcone, efektów specjalnych brak (może poza znakiem Aard), nieciekawa scenografia. Charakteryzacja postaci - kiepsciuchna. Sceny walki mogą si podobać, chociaż po obejrzeniu "Braterstwa Wilków" również rozczarowują. Wiedźmin pierze innych z klasą, ale przeciwnicy stoją i czekają na miecz (ewentualnie biegną i czekają na miecz). Gra aktorska Żebrowskiego na niezłym poziomie, podobnie jak nielicznych znanych polskich aktorów. Reszta gra sztucznie i nieciekawie. Cóż na zakończenie? Yenefer jest brzydka (zerrikanki też), potwory gumowe, smok prosto z komputera i jeszcze wybucha... Ogółem kiepsko, jednak zagorzali fanowie prozy Sapkowskiego pewnie pójdą do kin. I rozczarują si tak jak i ja. Film pozostawia niesmak i nieprzyjemne uczucie, że za 2 bilety (28PLN) można było kupić książke.

  • Dodany przez kaleen, 10-11-2001

    Coz, pewnie pociesze kogos - film nie jest taki zly. Sam nastawilem sie na cos o wiele gorszego, pewnie przez ogrom krytycznych recenzji. Prawda jest natomiast, ze dla osby nie obeznanej z opowiadaniami AS'a film bedzie jedna wielka niewiadoma. Potwory to jakies pudelka czy gumowe worki :), efektow jest malo. Do tego Yennefer.... ONA DO CHOLERY MA WASY!!! Ciri jest urocza ale gra kiepsko i podlozony glos jest mierny. Na koniec - polowa filmu to Wiedzmin na koniu z muzyczka w tle. Pozytywy to Zamachowski jako Jaskier, muzyka, ogolnie niezla gra aktorow a nawet kilka potworkow (tych pod koniec filmu) i oczywiscie Zebrowski. Acha, no i wkoncu nawet z wad mozna sie niezle usmiac :) Film jest lepszy blizej konca, takze w miare ogladania "jest lepiej". Pozostaje czekac na serial ktory, jest nadzieja, bedzie bardziej spojny....

  • Dodany przez radxcell, 31-05-2002

    Wiedźmin, polski, około 120 minut :) reż Marek Brodzki, scen. Michał Szczerbic wyst. Michał Żebrowski, Zbigniew Zamachowski, Grażyna Wolszczak, Agata Buzek, Andrzej Chyra Stało się. "Wiedźmin" wszedł na ekrany. Trzeba przyznać, że był głośny zanim w ogóle powstał. Wokół tego filmu narosło bowiem wiele kontrowersji, przypuszczeń i plotek. Do historii przeszedł Komitet Obrony Jedynego Słusznego Wizerunku Wiedźmina, do którego, trochę z rozpędu, sam kiedyś się zapisałem. Nie było chyba pisma w Polsce, które nie poświęciło miejsca na swoich łamach bądź to wiedźminowi Geraltowi, ekipie filmowej lub też samemu Sapkowskiemu. On sam był ponoć autorem najbardziej kontrowersyjnej opinii. W którymś wywiadzie miał bowiem oświadczyć "Film będzie wpadką. Fantasy filmowe nie bronią się". Nawet jeśli w zamierzeniu miała to być generalizacja, było to naprawdę mocno powiedziane. Nie trzeba chyba dodawać, że Sapkowski oficjalnie odżegnał się od takiego stwierdzenia, a dziennikarza, który je opublikował, oskarżył o manipulację. Pozostawiam to bez komentarza. Wróćmy do samego filmu. Ponieważ czytałem Sapkowskiego sporo wcześniej niż za jego filmową realizację zabrała się ekipa Marka Brodzkiego, miałem jakie takie pojęcie o niesamowitej wprost trudności tego zadania. Z tym większym zainteresowaniem śledziłem wiadomości o filmie. Przykre jest to, że chociaż miałem od początku negatywne nastawienie do filmu, to nie pomogło mi to w jego odbiorze. Mamy więc, odwrotnie niż w znanym powiedzeniu, beczkę dziegciu i łyżkę miodu. Niestety, choć przykro mi to pisać, dobór aktora do głównej roli to tragiczne nieporozumienie. Choć dobrze ucharakteryzowany, być może również dobrze się poruszający, Żebrowski niestety nie nadaje się do zagrania postaci pokroju wiedźmina Geralta. W którymś z filmów holywoodzkich zaangażowano Leslie Nielsena, aby zagrał poważną rolę sędziego. Niestety, kiedy pojawił się na ekranie po raz pierwszy, publiczność automatycznie wybuchła śmiechem. Żebrowki nie jest zapewne aż tak silnie kojarzony z żadnym typem filmów, jednak czasem trudno logicznie wytłumaczyć, dlaczego zdarza się, że kwestie Geralta w jego ustach brzmią groteskowo. W dodatku część dialogów napisana jest kiepsko, co powoduje, że niektóre sceny po prostu śmieszą. Kiedy Geralt-Żebrowski w poszukiwaniu Ciri puka do wrót jakiejś chaty i mówi, że szuka dziewczynki, brzmi to dokładnie tak, jakby wiedźmin składał wizytę w domu uciech. W tym momencie cała widownia wybucha gromkim smiechem. Takich momentów jest niestety więcej. W tym kontekście szczególnie żenująca jest scena transportu Ciri w czarnej skórzanej masce, żywcem jakby wyjętej z filmów pornograficznych kategorii SM. Michał dołożył starań, żeby zagrać prawdziwego twardziela. Niestety, mimo tego nie budzi takiego szacunku i grozy, jaką niewątpliwie budził wiedźmin, a w scenach z Yennefer jest z kolei zbyt twardy, dialogi brzmią banalnie i pusto. Żebrowski nie jest złym aktorem, uważam że do roli przygotował się starannie i włożył w nią sporo wysiłku. Moim skromnym zdaniem, nie był po prostu w stanie zagrać roli Geralta tak, jak mógłby - i powinien - zagrać ją Bogusław Linda. Dwie postaci z książki po prostu zniszczono. Są to królowa Calanthe oraz czarodziej Stregobor. Postać dumnej królowej Calanthe, przed którą drżały dynastie i od której skinienia zależały losy rodów królewskich, to w filmie żałosna stara kobieta, żebrząca na kolanach o pomoc. Nie pozostawiono nawet śladu jej dostojeństwa, potęgi, ani inteligencji. Stregobor, w oryginale Sapkowskiego to czarodziej, który - ja to zdarza się naprawdę wyjątkowo - wygląda tak, jak według wszelkich wyobrażeń i kanonów czarodziej wyglądać powinien. Po prostu gość z klasą. Tymczasem w filmie pojawia się nam ów czarodziej w jakiejś zgrzebnej sukni. Aż żal patrzeć. Fabuła filmu zdecydowanie nie została przemyślana. W czasie filmu mamy wrażenie, że oglądamy kilka bardzo luźno ze sobą powiązanych epizodów z życia Geralta. Jednak nie to stanowi o jej słabości. Wszystko, co u Sapkowskiego było subtelną grą intelektualną z czytelnikiem, i co w moim odczuciu stanowiło o uroku opowiadań, w filmie zostało całkowicie wyprostowane i podane na tacy. W filmie jest sporo nagości, i to nagości niepotrzebnej. Nie jestem przeciwnikiem erotyki w filmach, ale w tym przypadku niektóre sceny sprawiają wrażenie wstawianych na siłę, trudno powiedzieć w jakim celu. Czas teraz na plusy. Być może to zaskakujące, ale ich jest również sporo. Tak jak Żebrowski kładzie film na łopatki, tak Zamachowski stworzył fantastyczną kreację Jaskra i ratuje film w każdej scenie, w której się pojawia. Tak naprawdę, gdyby zamiast "Wiedźmina" nakręcić "Jaskra", film mógłby być rewelacyjny. Widać kunszt dobrego aktora. Dobrze wypadły dwie role kobiece. Grażyna Wolszczak na ekranie prezentuje się zdecydowanie ładniej niż na zdjęciach, które przed premierą filmu pojawiały się tu i ówdzie. Jestem skłonny przyznać, że Yennefer została zagrana bardzo dobrze. Również Agata Buzek, może niezbyt ładna, ale dumna i wyniosła, doskonale wygląda w roli Pavetty. Sceny walk układane były przez mistrza aikido, które sam stwierdził, że nie będą ładne, tylko realne. I rzeczywiście, przynajmniej dwie sceny walk są po prostu fantastyczne. Mam tu na myśli walkę z zawiązanymi oczami oraz walkę z drużyną Renfri na jarmarku. W tych momentach filmowy Geralt budzi podziw. Efekty specjalne. Cóż, nie ma ich specjalnie wiele. Najładniejszy jest smok. Bardzo udany, dopóki nie wchodzi w interakcje. Wtedy niestety widać pewne słabości. O innych efektach nie ma co wspominać. Może tylko oczy Geralta po eliksirach robią wrażenie. Szkoda tylko, że w filmie nie ma najdrobniejszego nawet wyjasnienia dla widzów nie znającego prozy Sapkowskiego. Geralt po prostu czasem ma zmienione oczy a czasem nie. Jedno jest pewne - film będzie kasowy. Jedni będą chcieli dowiedzieć się, kto to jest ten wiedźmin i o czym właściwie są książki Sapkowskiego. Inni będą ciekawi jakości ekraniacji prozy Sapka. Pójdą na niego i jej zwolennicy i przeciwnicy, pierwsi aby naciezyć swoje oczy, drudzy aby móć powiedzieć z dumą "Miałem rację, film jest porażką.". Niestety, ponieważ obecnie sukces filmu mierzy się ilością zarobionych pieniędzy, film okaże się wielkim sukcesem. Niezależnie od krążacych o nim opinii. Nie ma na to rady. A nam, miłośnikom fantastyki, pozostaje jedynie czekać na "Władcę Pierścieni" i mieć nadzieję, że fantastykę jednak da się przenieść na ekran tak, żeby nadal, niczym na kartach książek, zachwycała.