Menu główne

Gołębie

Scena jakby żywcem wyjęta z filmu Hitchcocka. Na latarniach i okolicznych budynkach rozsiadły się ptaki i w milczeniu czekały. Na coś Tuż po godz. 12.00 w południe nagle zerwały się i całą gromadą zaczęły frunąc w jednym kierunku- na skwer vis-a-vis pałacu Poznańskiego. Furkot skrzydeł, pisk i ... niebezpieczne dla przechodniów "pakiety" zaczęły lądować na chodniku. Sprawa wyjaśniła się bardzo szybko. Z pobliskiej kamienicy wyszła drobna i niska kobieta z wiadrem paszy. Rozsypała to na skwerku, powodując ogromny tumult gołębiego towarzystwa i jedzenie "na wyścigi". Po chwili gołębie odleciały, jakby spieszyły się bardzo - skręciły nad ulicę Ogrodową. Porozmawiałem przy okazji z tą "gołębią mamą". Okazuje się, że gołębie codziennie czekają na obiad już od 11.30 , a wiedzą także, że następna porcja będzie przy ul. Ogrodowej. Poszedłem na wskazane miejsce. Rzeczywiście, chyba w komplecie zameldowały się w drugiej stołówce.